sobota, 9 lutego 2013

Siema!

Hej, wszystkim! Bardzo dziękuję Klaudii N. za nominację do Liebster Blog Awards! Mam nową historyjkę dla was!

Tajemniczy cień
 Stacy jak co dzień wracała do domu ciemną uliczką ukrytą między dwoma starymi budynkami. Było po północy i padał intensywny deszcz, ale mimo to nie było zimno. Dziewczyna usłyszała za sobą kroki i odrobinę się wystraszyła. Nie chciała się odwracać, jednak instynkt okazał się silniejszy. Gdy się odwróciła z zaskoczeniem dostrzegła, że nie ma tam nikogo, chociaż na murze widniały wyraźnie dwa cienie: jej i tajemniczego nieznajomego, którego nigdzie nie było widać. Nagle na chodniku dostrzegła kartkę. Podniosła ją i przeczytała: "Nie zastanawiaj się, nie odwracaj i idź prosto do domu". Stacy zrobiła tak jak nakazywał liścik. No, prawie. Nadal zastanawiała się co to był za cień. A może to tylko jej wyobraźnia? Nie, to było na prawdę. Coś tam było. I z tysiącami pytań w głowie poszła spać. Jej sen był właściwie jedną niekończącą się sceną: mur z przerażającym cieniem o nieludzkim kształcie. Rano, kiedy się obudziła na ścianie jej pokoju zobaczyła ten sam straszny cień. Wrzasnęła najgłośniej jak potrafiła. Do pokoju wpadli jej rodzice zaniepokojeni tym krzykiem. Dziewczyna wyjaśniła im historię z cieniem, ale na ścianie już go nie było. Rodzice uznali, że to tylko sen. Stacy znowu ujrzała kartkę na podłodze. Oto co tam pisało: "Grzeczne dziewczynki zapominają o takich rzeczach. Jesteś ciekawa co to było?". Zdenerwowana wybiegła z domu i pobiegła w to samo miejsce co wczoraj i tam też znalazła kartkę: "Ciekawość to pierwszy stopień do piekła...". Następnego dnia w telewizjach głośno było o tajemniczym morderstwie młodej dziewczyny przy której ciele znaleziono jedynie czystą białą kartkę...     

piątek, 11 stycznia 2013

Siema!

Sorry, że tak długo mnie nie było, ale miałam problem z siecią :) No, ale cóż, oto moja nowa historia:

Coś

 Rano, gdy wstałam poczułam coś mokrego na całym ciele, jak gdyby   ktoś oblał mnie wodą. Spojrzałam na siebie i wrzasnęłam z przerażenia. Byłam cała we krwi! Powoli wstałam i udałam się do łazienki. Kiedy spojrzałam w lustro okazało się, że mam posklejane zaschniętą krwią włosy. Nadal w szoku weszłam pod prysznic, żeby się umyć i na początku nawet się odprężyłam, jednak po chwili z prysznica trysnęła krew. Znów krzyknęłam i szybko wyszłam spod prysznica. Usłyszałam trzask i pękło lustro. Z rysy, jak z rany, zaczęła płynąc krew. Rzuciłam się do drzwi, ale nie mogłam ich otworzyć. Z płaczem bezsensownie waliłam w drzwi, chociaż mieszkałam sama. Zamknęłam oczy, żeby nie patrzeć na tę całą krew. Kiedy zdecydowałam się je otworzyć, w lusterku zobaczyłam nie siebie, ale trupio bladą twarz z czarnymi włosami. Stwór miał wielkie czarne oczy i zakrwawione usta. Ze strachu zemdlałam.
 Obudziłam się w swoim łóżku mając nadzieję, że był to tylko sen. Wstałam i udałam się do kuchni zrobić śniadanie. Na krześle siedziała ta sama istota co wcześniej w lustrze. Spojrzała na mnie i z przerażającym uśmiechem rzuciła się na mnie. Nie zdążyłam krzyknąć, gdyż z mich ust trysnął strumień krwi. Stwór w dotyku był tak obrzydliwy, że aż mnie zemdliło. Przejechał paznokciem po moim ramieniu robiąc w niej ranę. Tym razem wrzasnęłam, bo nic nie blokowało mi już gardła. Potwór jednym ruchem przeciął mi szyję. Ostatnie co w życiu widziałam był potworny uśmiech mojej morderczyni.


Koniec:)
Proszę o komentarze:)