piątek, 5 października 2012

Witam!

Witajcie, powiem wam, że bardzo zależy mi na waszych opiniach co do mojego bloga, więc proszę o komentarze i głosy w ankiecie. Pozdrawiam! Już jutro nowa historia!

Gra

W Kanadzie trzy lata temu chłopak imieniem Max kupił nową grę komputerową "Zombie Word". Wrócił do domu i włączył komputer. Kiedy zainstalował grę, włączył ją i poszedł do kuchni po picie. Grał do późna. Około północy usłyszał pukanie w szybę. Wystraszony wyjrzał przez okno, ale nic tam nie było. Poszedł spać. Następnego dnia grał cały dzień. Wieczorem ktoś zadzwonił do drzwi. Max poszedł otworzyć, jednak za drzwiami nikt nie stał. Chłopak się wkurzył, nienawidził kiedy ludzie robili mu żarty. Od tego dnia przez cały następny miesiąc działo się coś dziwnego. W końcu Max przestał grac w tą grę, ale tylko przez dwa dni. Czuł, że coś go do tej gry ciągnie, że się uzależnił. I znowu grał. Pewnej nocy zasnął przy komputerze. Obudził się w szafie. Słyszał głosy w koło siebie. Głównie jakieś przeraźliwe jęki. Powoli uchylił drzwiczki i wyjrzał na korytarz. Po całym jego domu chodziły zombi. Nie miał więc jak uciec. I nagle coś zauważył. Wszystkie potwory wyglądały znajomo... Zesztywniał zdając sobie sprawę, że te zombi to jego przyjaciele, rodzina, sąsiedzi. Wymknął się do pokoju i zamknął na klucz. Wyjrzał na zewnątrz. Ulice były puste, jedynie jeden czy dwa zombiaki. Czyżby śnił? Nie, to nie był sen. Nagle zza okna wyskoczył jego zombi-brat, a ze wszystkich stron otoczyły go inne zombie. Wiedział, że umrze, więc nawet nie próbował uciekać, błagał tylko żeby zabito go szybko. Jednak nierozumne potwory nic nie rozumiały. Po chwili był już jednym z nich. Wrócili do gry, na półki sklepu, żeby znaleźć nowych zombie.  

piątek, 28 września 2012

Horror

Pewnego dnia Emma i jej młodszy brat Jake zostali sami w domu. W pewnej chwili do Emmy zadzwonił telefon i ktoś powiedział żeby przyjechała po pijaną matkę. Emma kazała 6 - letniemu Jakeowi iść spać, a sana wyszła. Matka nie chciała wrócić z córką do domu, więc Emma wróciła sama. Przed blokiem usłyszała krzyk i pobiegła w stronę z której on dobiegał. Gdy tylko zobaczyła co się tam stało padła na kolana i zaczęła płakać. Bowiem na trawniku za blokiem leżał jej brat z rozciętą głową i zmasakrowaną twarzą. Spadł z balkonu. Po piętnastu minutach Emma uspokoiła się na tyle, że zadzwoniła po policję i opisała sytuację. Wiedziała, że to jej wina. Ponieważ nienawidziła matki i ojca uciekła do opuszczonego domu za miastem. Tam spotkała trzech narkomanów i została z nimi, zaczęła też brać heroinę. Po tygodniu tam spędzonym uzależniła się i dowiedziała, że jest uznana za zaginioną i szuka jej policja. Rodzice dzwonili do niej codziennie, ale nie odbierała. W końcu zaczęła okradać domy. Kiedy okradała dom swego ojca znalazła     dokument według którego była ona adoptowana. Nie poszła nawet na pogrzeb brata, bo czuła się winna jego śmierci. Tymczasem jej matka została aresztowana za zostawienie dzieci samych ze skutkiem śmiertelnym. Mijały miesiące, a Emma nie wracała. Któregoś dnia przedawkowała i odebrała telefon od ojca każąc mu zadzwonić na pogotowie. Po wytrzeźwieniu ojciec zabrał ją do siebie i prosił o wybaczenie. Dziewczyna zamieszkała z ojcem i poszła na odwyk, jednak nie pogodziła się ze śmiercią Jake' a. Pewnej nocy przyśniło jej się ta scena kiedy Jake spadł z balkonu. Obudziła się z krzykiem i zdeterminowana poszła do piwnicy. Znalazła linę i poszła do pokoju. Rano ojciec znalazł ją nieżywą w jej pokoju. Emma z poczucia winy powiesiła się. Emma miała nadzieję, że spotka tam brata.

piątek, 7 września 2012

Hej wam! 

Ostatnio nie dodawałam nic, bo nie miałam dostępu do kompa. Ale obiecuję, że jutro dodam nową,a dziś dodam historię zwycięzcy!

środa, 22 sierpnia 2012

Przeklęty naszyjnik

 Był środek lata. Jak co rano szłam na spacer z psem. Pussy (tak nazywa się moja suczka) nagle zaczęła się dziwnie zachowywać. pociągnęła mnie w krzaki i zaczęła kopać i szczekać. Schyliłam się i zobaczyłam duży, piękny i cały złoty! Wzięłam go i poszłam z Pussy do domu. Mama była oszołomiona moim naszyjnikiem, a także wszystkie moje koleżanki. Minęła reszta lata i przez cały czas miałam super szczęście. Nadszedł czas iść do szkoły. Pierwszy tydzień nauki był wspaniały. Miałam same 6 i 5. Pewnego dnia koleżanka poprosiła mnie żebym jej pożyczyła mój naszyjnik. Zgodziłam się. Następnego dnia oddała mi go z powrotem, akurat na ważny test. Przez cały następny tydzień miałam strasznego pecha. Z testu dostałam jedynkę, chłopak ze mną zerwał, pokłóciłam się z koleżanką, skręciłam kostkę i dostałam szlaban od rodziców za nic. Przez następne tygodnie było coraz gorzej. Któregoś dnia na lekcji patrzyłam się w okno i widziałam obcego mężczyznę. Podniosłam rękę i powiedziałam, że on tam jest, ale nikt go nie widział. Spojrzałam na ławkę. Leżała tam złożona kartka. Otworzyłam ją. Pisało tam: "Oddałaś naszyjnik? Teraz będziesz mieć takiego pecha przez resztkę życia!".
- Co? Jaką resztkę życia? Mam 14 lat! - Szepnęłam.
- Sam! - Usłyszałam głos nauczycielki. - Czy chciałaś coś powiedzieć?
- Nie, przepraszam - odpowiedziałam.
 Kartka zamigotała i teraz napis głosił: "W końcu twój pech cię zabije i to nie długo!". Przeraziłam się. Natychmiast wybiegłam z sali i pobiegłam do łazienki. Chciałam się pozbyć tego naszyjnika, ale nie było zapięcia. Zdenerwowana wyjęłam z plecaka nożyczki i rozcięłam naszyjnik. Spadł mi w ręce. Spuściłam naszyjnik w toalecie i poszłam do domu. Wiem, że powinnam wrócić na lekcję, ale nie miałam ochoty się tłumaczyć. W domu poszłam pod prysznic. W lustrze zauważyłam naszyjnik na szyi. T e n naszyjnik! Znowu go rozcięłam i wystraszona wyrzuciłam go przez okno. Rano kiedy się czesałam znów miałam go na szyi.  Z płaczem pobiegłam do mamy. Opowiedziałam jej co się stało, a ona mi powiedziała, żebym sprawdziła w internecie. Znalazłam legendę o t y m naszyjniku. Podobno, naszyjnik przynosi szczęście dopóki go komuś nie dasz lub nie pożyczysz. Potem przynosi tylko pecha, a po dwóch miesiącach powoduję śmierć. Przeraziłam się, bo dwa miesiące od tego zdarzenia mijają za tydzień, a ja wiedziałam, że nie przeżyję. Przez następny tydzień żyłam na maksa. Pogodziłam się z kumpelą i chłopakiem, chodziłam na imprezy i spisałam mini-testament. 
W dzień mojej śmierci jeszcze raz wszystkich pożegnałam. Do śmierci została godzina, a naszyjnik po wyrzuceniu wraca po dwóch czy trzech... Pomyślałam, że go spalę. Kiedy to zrobiłam usiadłam na łóżku i czekałam. Na ścianie w pokoju zmaterializował się napisane krwią zdanie: "Pożałujesz, że to zrobiłaś". Miałam to gdzieś. Nawet się nie przejęłam. Siedziałam sztywno. Wtedy moja śmierć nadeszła. Bomba pod moim domem wybuchła i wyleciałam w powietrze. Potem przyglądałam się wszystkiemu jako duch. W wybuchu zginęłam tylko ja. Całe szczęście! Potem przyjechała policja, karetka i straż pożarna. Zapakowali moje ciało i odjechali. Mnie coś ciągnęło ku górze i poleciałam za tą siłą. Stanęłam przed bramą i wreszcie ktoś mi otworzył. Niestety to nie był raj...

Wiecie co to było :) Pozdrawiam i zachęcam do udziału w konkursie!   
Dostałam już jedną historię! Proszę je wysyłać do 25.08.2012r.
Temat dowolny. I dziękuję wam za wszystkie dobre komentarze! Kocham was~ ^_^ :)

Uwaga!

Ogłaszam konkurs! Każdy zainteresowany niech wyśle swoją historię lub niech ją wymyśli. 3 najlepsze opublikuję. Historie wysyłać na e-mail rolka_c@wp.pl!  

Pamiętnik 

Morgan szła do domu ze szkoły z przyjaciółką Sally. Po drodze był sklep, więc Sally poszła do toalety, ale po 20 minutach nie wyszła. Morgan wystraszyła się i weszła do sklepu jej szukać, ale nigdzie jej nie było, więc poszła sama, bo już była spóźniona na obiad. Kiedy była już prawie w domu zobaczyła w kałuży pamiętnik. Pierwszy wpis był dokładnie dwa lata temu. Bowiem dzisiaj Morgan miała urodziny. 12.07. - to data jej urodzin. Więc przeczytała.

12.07.2010r. 18:20 
Drogi pamiętniku, dzisiaj mam urodziny. Spotkałam moją dawną znajomą Sally. Razem wracałyśmy ze szkoły i po drodze był pewien sklep. Sally weszła i po 20 minutach nie wychodziła. Wystraszyłam się i weszłam do sklepu. W środku jej nie było. Szukałam wszędzie w toaletach, na zapleczu i nawet pytałam sprzedawcę, ale on nawet nie widział jak tu wchodziła. Podziękowałam i poszłam do domu. Po drodze znalazłam pamiętnik. Był pusty, więc napisałam w nim właśnie to co teraz opisuję. Jestem teraz przy studni na farmie  Johnsonów. Zaglądam. Jaka ona głęboka. O, Boże! Tam pływa jakieś ciało. Pochyliłam się i 

Tutaj wpis się urwał. Morgan bała się czytać dalej, ale jednak czytała.

12.07.2011r.
Drogi pamiętniku, dzisiaj mam urodziny. Spotkałam moją dawną znajomą Sally. Razem wracałyśmy ze szkoły i po drodze był pewien sklep. Sally weszła i po 20 minutach nie wychodziła. Wystraszyłam się i weszłam do sklepu. W środku jej nie było. Szukałam wszędzie w toaletach, na zapleczu i nawet pytałam sprzedawcę, ale on nawet nie widział jak tu wchodziła. Podziękowałam i poszłam do domu. Po drodze znalazłam pamiętnik. Był pusty, więc napisałam w nim właśnie to co teraz opisuję. Jestem teraz przy studni na farmie Johnsonów. Zaglądam. Jaka ona głęboka. O, Boże! Tam pływa jakieś ciało. Pochyliłam się i 

Tutaj znowu tekst się urywa. Dziewczyna była przerażona. Właśnie przechodziła obok farmy Johnsonów i coś ciągnęło ją do studni. Zajrzała i zobaczyła ciało. Wtedy zrozumiała co oznaczał urwany tekst. Ona nic nie pisała. A może powinna? Wzięła zeszyt i na pierwszej stronie napisała "Nie czytaj tego, bo zginiesz". Wtedy coś pociągnęło ją do tyłu i z wrzaskiem wpadła do studni. 

Rok później Kim wracała z Sally do domu. I domyślacie się co było dalej? 


No więc oto nowa historia. Miałam napisać o internecie, ale nie mogłam nic wymyślić. Może potem. Pozdrawiam :) 
 

wtorek, 21 sierpnia 2012

Wiecie, miałam wstawiać historie co tydzień, ale chyba będą częściej. Jutro nowa, na dziś te dwie. Jak ktoś ma pomysł na historię piszcie na adres rolka_c@wp.pl Pozdrawiam ^_^  

Data

Obudziłam się na czymś twardym i zimnym. W kółko traciłam przytomność, bo ktoś ciągle uderzał mnie w głowę. W końcu zostałam sama. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Na ścianach widniały zaschnięte plamy z krwi, a obok, na stoliku, leżało mnóstwo ostrych narzędzi. Całe moje ciało było we krwi. Mojej krwi. Bolał mnie brzuch. Spojrzałam na niego i spostrzegłam, że nie mam ubrania i leżę naga z rozciętym brzuchem z którego lała się krew i wypływały flaki. Czułam się coraz słabiej. Do pokoju wszedł dorosły mężczyzna. Udawałam, że śpię żeby znowu mnie nie uderzył. Ale kiedy zaczął zszywać mi brzuch bolało tak okropnie, że nie wytrzymałam i zaczęłam wrzeszczeć. Znowu mnie ogłuszył. Kiedy obudziłam się jakiś czas później rana była już zszyta. Wstałam i podeszłam do drzwi. Ale były zamknięte na trzy spusty. Nie było żadnych okien. Pod ściną była szafa. Z ciekawości otworzyłam ją. Z przerażenia aż ugięły się pode mną nogi. Upadłam na kolana i wpatrywałam się w całe mnóstwo ciał ze zszytymi brzuchami. Wszystkie były kobietami i wszystkie były nagie. Każda była podpisana "19.07.1978", 19.07.1979", "19.07.1980" itd. Byłam jeszcze bardziej wystraszona gdy zobaczyłam datę w kalendarzu na ścianie. 19.07.2012 był już jutro. Wiedziałam, że zginę więc wzięłam nóż ze stołu. Ale nie zdążyłam. Wbiegli do pokoju i zabrali mi nóż. Wziął mnie na ręce i położył na "łóżku", potem zgwałcił. Czułam się wycieńczona więc szybko zasnęłam. Śniło mi 
się, że budzę się w swoim domu bezpieczna i spokojna. Kiedy jednak się obudziłam leżałam na bardzo oświetlonej sali. Podszedł do mnie ten facet i uśmiechnął się. "Będzie bolało tylko chwilę" - powiedział. Było mi obojętne, chciałam już zginąć. Wziął do ręki nóż i wbił w sam środek klatki piersiowej. Wtedy do sali wpadła policja i antyterroryści. Jednak było już za późno. Cieszyłam się, że będę ostatnia. Wtedy zobaczyłam jeszcze jednego pod stołem, ale oni już poszli. Potem wrócili, ale jego już nie było. Uznali, że jestem martwa i zabrali do kostnicy. Ale ja nie byłam martwa. Byłam tylko pół martwa. Potem był pogrzeb, ale ja nic nie mogłam powiedzieć. Kiedy się ze mną żegnali jeden powiedział "Teraz będziesz cierpieć boś ostatnia". Potem mnie zakopali, a oni zabijali i zabijali jeszcze mnóstwo kobiet. Więc pamiętaj. 19.07 - uważaj, bo możesz być następna.

Podoba się mój blog? Odwiedzajcie, komentujcie i polecajcie znajomym. :)  

Straszne Historie

Witam na moim blogu co tydzień będę dodawać dwie nowe historie. Mam nadzieje, że się wam spodobają :) Teraz będzie jedna, ale za tydzień dwie.

Zjawa

Na koloniach w pokoju były trzy przyjaciółki: Kate, Sara i Nina. Pewnej nocy Nina usłyszała coś w łazience. Poszła to sprawdzić. Otworzyła drzwi łazienki, ale nikogo tam nie było. Spojrzała w lustro. Zobaczyła w nim młodą kobietę. Kobieta miała długie blond włosy i długą białą suknie. Do tego była okropnie blada, jedynie usta miała pomalowane krwisto - czerwoną szminką. Nina przerażona pobiegła powiedzieć przyjaciółką. Obudziła je i żeby ją uspokoić razem poszły do łazienki. Tym razem kobieta stała po środku łazienki. Jednak nikt oprócz Niny jej nie widział. Kate i Sara oskarżały ją że obudziła je po nic w środku nocy. Dziewczyny poszły spać, ale obudził je zimny powiew wiatru, ponieważ okno się otworzyło. Tym razem to Sara widziała kobietę pochylającą się nad łóżkiem Niny i obudziła koleżanki. Wszystkie ją widziały i z krzykiem pobiegły do wychowawczyni. Ona jednak powiedziała, że to wyobraźnia albo sen. Potem już był spokój. Aż do ostatniego dnia. Nina przy pakowaniu znalazła kartkę z napisanym krwią słowem "Żegnajcie". Kiedy wróciły Nina opowiedziała to mamie a ona pokazała jej zdjęcie kuzynki która umarła dzień przed objawieniem się zjawy w pokoju kolonijnym. Dziewczyna na zdjęciu wyglądała dokładnie jak tajemnicza zjawa. Mama zdradziła też, że kuzynka przed śmiercią dzwoniła i mówiła, że chcę się spotkać z Niną.